logo

Mam na imię Zosia

Urodziłam się 20 sierpnia 2006 roku.

Byłam dużym i zdrowym bobaskiem – 60 cm długości i prawie 4 kg.
Poród przebiegł w tak expresowym tempie, że mój tatuś nawet nie zdążył pstryknąć mi zdjęcia tuż po narodzinach.Jako niemowlaczek byłam bardzo grzeczna, pięknie spałam w nocy i nie marudziłam jak większość malutkich dzieci. Kiedy skończyłam 14 miesięcy stanęłam w końcu na nóżkach i mogłam samodzielnie dotrzeć dokąd tylko chciałam.
Odkryłam również, że moja buzia nie służy wyłącznie do cumlania smoka czy jedzenia smakołyków, okazało się że kiedy otworzę usta potrafię powiedzieć: “mama”, “tata”, “baba”, i co ciekawe wszyscy się cieszyli, jakby Amerykę odkryli:-)
Z każdym dniem odkrywałam coś nowego, otaczający mnie świat był taki ciekawy, kolorowy, przepełniony nowymi smakami.

Byłam bardzo pogodną i wesołą dziewczynką do czasu, kiedy wszystko zaczęło blaknąć, tracić intensywność, zupełnie nie rozumiałam co się ze mną działo….
Słowa, których do tej pory się nauczyłam, nagle straciły sens. Otwierałam usta jak dawniej, ale wydobywał się tylko niezrozumiały dla nikogo bełkot. Zawsze lubiłam towarzystwo, teraz czuje się obco wśród innych ludzi. Przerażają mnie ostre dźwięki, każdy nawet najczulszy dotyk sprawia mi ból. Nie potrafię się bawić jak inne dzieci, czas spędzam na chowaniu się w szafie i choć zupełnie nie wiem czemu machanie rączkami i kręcenie się w kółko sprawia,że czuję się bezpiecznie. Szukam sposobu na komunikację z rodzicami, ale tak trudno przebić się przez szybę która dzieli nasze światy. Widzimy się, ale nie możemy się dotknąć, poczuć swojego zapachu, zrozumieć tego, co do siebie mówimy.
Moje problemy zaczęły się kiedy skończyłam 1,5 roku. Moi rodzice zauważyli, że dzieje się coś niepokojącego. Przestałam reagować na swoje imię, zachowywałam się tak, jakbym ich nie słyszała. Unikałam kontaktu wzrokowego. Na każdą próbę zburzenia dzielącego nas muru reagowałam przeraźliwym krzykiem i płaczem. Tak bardzo pragnęłam kontaktu z nimi, ale zupełnie nie potrafiłam zmierzyć się z tym, co nas podzieliło.

Nie zostałam jednak sama. Moi rodzice wypowiedzieli wojnę temu co nas rozdzieliło.
Każdego dnia walczą o powrót do normalności. Codziennie strącają kolejną cegłę muru. Coraz częściej zdarza się, że przez niewielką szczelinę widzę ich roześmiane buzie i wyciągnięte ręce zachęcające mnie do wspólnej pracy. Gdzieś w oddali słyszę głos mojej mamusi, tatusia i mojej starszej siostry. Czasem mam wrażenie jakbym stała po drugiej stronie lustra.

Moi rodzice zabrali mnie do takiej pani, która pomaga dzieciom podobnym do mnie. Nie wszystko jest dla mnie zrozumiałe, ale moja mama zapewniła mnie, że ta miła pani pomoże nam wspólnie zbudować most dzielący nasze światy.

17 września 2008 roku zostałam zdiagnozowana jako dziecko autystyczne

Nie wiem co to znaczy, ale to chyba nic dobrego. Wierzę jednak, że kiedyś dzięki wspólnej pracy będę samodzielna…

7,417 total views, 5 views today


Comments are closed.

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.