logo

Diagnoza

Zdiagnozowanie autyzmu jest niezwykle skomplikowanym procesem.
Każdy rodzic potrafi zauważyć, czy dziecko rozwija się prawidłowo, czy też występują zaburzenia w rozwoju. Dla nas pierwszym niepokojącym objawem był brak reakcji na imię. Zosia nie reagowała zupełnie na nic, co się do niej mówiło. Początkowo myśleliśmy, że ma wadę słuchu. Z drugiej strony, skoro słyszy muzykę, reaguje na dźwięk zabawek przypuszczenie niedosłuchu było mylne. Udaliśmy się do foniatry aby zbadał słuch Zosi. Okazało się, że takim maleńkim dzieciom badani słuchu można wykonać tylko w pełnej narkozie tzw. metodą BERA. Terminy oczekiwań na badanie były bardzo odległe. Zaczęłam więc szukać różnych możliwości, aż w końcu udało mi się załatwić to badanie w Katowicach, w Centrum Zdrowia Matki i Dziecka. Badanie wykluczyło wadę słuchu. Zosia słyszy bardzo dobrze. I co dalej? Skoro to nie wada słuchu to cóż innego?
Zaczęłam szukać w internecie informacji na temat zaburzeń mowy. Pierwszą rzeczą na jaką trafiłam był niestety autyzm. Zaczęłam zagłębiać się w temat, czytałam wszystko co znalazłam na temat autyzmu i pokrewnych zaburzeń. Ku swojemu przerażeniu zauważałam coraz więcej wspólnych cech u dzieci autystycznych i mojej Zosi. Byłam przerażona. Postanowiłam szukać pomocy. Nie było to jednak łatwe. Niestety w Polsce autyzm jest nadal chorobą traktowaną po macoszemu. Trafiłam w końcu na forum poświęcone autyzmowi, i tam dzięki pomocy innych rodziców zaczęłam przecierać szlak. Dzwoniłam od lekarza do lekarza, jeden odsyłał mnie do drugiego. Byłam totalnie skołowana. Do tego wszystkiego doszło niezrozumienie ze strony najbliższych, którzy uważali że robimy z igły widły, że doszukujemy się w dziecku chorób. Nie zważając na opinie innych dalej szukałam pomocy.
W końcu początkiem czerwca 2008 roku trafiłam na specjalistę z prawdziwego zdarzenia.
W Bielsku w Ośrodku Wspierania Rozwoju Małego Dziecka trafiliśmy do pani psycholog Rozetty Michnik.
Jest ona jednym z najlepszych fachowców w diagnozowaniu i leczeniu autyzmu. Pani Rozeta przyjęła nas bardzo ciepło i dodała nam wiele otuchy. Zaczął się żmudny proces diagnostyczny. Trwał ponad dwa miesiące. Pani Rozetta robiła z nami wywiady na temat zachowania i rozwoju Zosi, obserwowała Zosię, jej sposób zabawy i reakcji na otoczenie. Początkiem wakacji wstępnie stwierdziła, że pełne zdiagnozowanie Zosi nie będzie sprawą łatwą. Z jednej strony Zosia ma klasyczne zachowania ze spektrum autyzmu, a z drugiej strony ma doskonale rozwiniętą stronę intelektualną. Posiada umiejętności, których dzieci autystyczne uczą się całymi latami. Ta informacja tylko pogłębiła nasz niepokój. W ciągu wakacji intensywnie ćwiczyliśmy z Zosią, wprowadziliśmy też dietę, o której napiszę w oddzielnym dziale. Powolutku zaczęły się pojawiać pierwsze sukcesy. Zosia się wyciszyła, zaczęły się pojawiać pierwsze słowa. Nadal jednak występowały zabawy schematyczne w których Zosia się zapętlała. Wszystko było dobrze dopóki odbywało się na jej zasadach, każda próba złamania jej niepoprawnych zachowań kończyła się krzykiem i płaczem. Początkiem września znowu powróciła nadpobudliwość ruchowa. Zosia spędzała cały dzień na bieganinie, wspinaniu się, skakaniu. Traciłam powoli nadzieję, że z tego wyrośnie, że po prostu rozwija się w swoim własnym tempie.
Kolejne spotkania z panią psycholog definitywnie wyjaśniły sprawę.
W połowie września 2008 roku Zosia została zdiagnozowana – AUTYZM WCZESNODZIECIĘCY.

Większość rodziców zapewne potraktowała by taką informację jak wyrok. Ja szczerze powiedziawszy odetchnęłam z ulgą. Wiem na czym stoję, wiem co dolega mojemu dziecku i pod tym kątem będę szukała pomocy. Zosia wymaga intensywnej terapia i rehabilitacji. Dzięki dużemu potencjałowi może z naszą pomocą osiągnąć naprawdę wiele. Zdaję sobie sprawę, że Zosia nigdy nie będzie taka jak jej starsza siostra Oliwka. Wierzę jednak, że można wypracować tyle, by mogła w miarę poprawnie funkcjonować w społeczeństwie.

Dla mnie AUTYZM to prawdziwe wyzwanie. To jak walka z niewidzialnym wrogiem, który kryje się za plecami malutkiej istotki.
Dziś o autyzmie wiem już wiele. Znam metody walki z tym zaburzeniem. Nie jestem już zupełnie bezradna. Przez wiele miesięcy poruszałam się po omacku, jak dziecko we mgle. Razem z moim mężem wypowiedzieliśmy wojnę autyzmowi, zrobimy wszystko co w naszej mocy, by wyrwać naszą malutką Zosię ze szponów tej podstępnej choroby.
Dlaczego podstępnej? Dlatego, że atakuje znienacka. Dzieci autystyczne rozwijają się prawidłowo do 2-3 roku życia. Nabywają umiejętności adekwatnie do swojego wieku. A potem następuje regres, dziecko przestaje mówić, traci kontakt z rzeczywistością, zaczyna się alienować, ucieka gdzieś do swojego własnego malutkiego świata zamykając ze sobą drzwi. Niestety nikt z rodziców nie ma klucza do tego świata. Dopóki nie stworzymy dziecku odpowiednich warunków, dopóki nie zechce z nami współpracować do tego czasu pozostanie po drugiej stronie. Dlatego tak bardzo ważna jest rehabilitacja i wspieranie rozwoju.
Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że Zosię zdiagnozowaliśmy bardzo wcześnie. Wcześnie rozpoczęta terapia rokuje dużymi osiągnięciami.
Zazwyczaj dzieci są diagnozowane ok. 4-5 roku życia. Nasza kochana Zosia nie odeszła jeszcze zbyt daleko. Nadal słyszy nasze głosy, i pokonuje kolejne przeszkody w drodze do normalności.


1,668 total views, 1 views today


Comments are closed.

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.